Stworzenia opis świata wg Krychy
piątek,
30 stycznia 2009
9:10
Skocz do komentarzyPierwsza Próba
Ziemia była zacofana i mieszkały tu tylko prehistodonty i mamutozaury
Na Wenus żyła wyrafinowana nacja Kobiet a na Marsie wojownicza nacja Samcy
obie te nacje były już na takim poziomie zautomatyzowania że wymyśliły ciągniki, strumienice adaptacyjne i loty między planetarne .. no i wtedy zaczęły się atrakcje.
Marskie samce wybudowały rakiety i stwierdziły że dawno nie miały uciech fizykalnych więc polecą se (tak – nie używali typowej dla Ziemian składni „sobie” lecz „se”) na podglądaną przez makroskop Hubbla Wenus .. rojącą się od atrakcyjnych samic.
Z kolei Wenusjanki wyszły z założenia że dwie planety dalej - w stronę Słońca, mogą mieć sklep z butami i garsonkami w krojach niedostępnych na ich globie .. wiec też wybudowały rakiety .. takie smukłe w kolorach pastelowych.
No i polecieli ....... i jedni i drugie naraz … Siłą rzeczy, gdy wylądowali .. jedni nie znaleźli samic ..... Wenusjanki z kolei, znalazły tylko sklepy z maczugami i puste gaybary Marsa.
Rozczarowani wrócili
Wenusjanki po powrocie nie zrobiły absolutnie nic. Natomiast marsjańskie samce za pomocą maczug po wypiciu w gaybarach kilku kolejek zdemolowały za pomocą maczug makroskop (po nazwaniu go uprzednio teleskopem „Bubla”) .....jako że nadawał im fałszywe obrazy
Minął pewien czas w którym i jedne i drudzy doszli do wniosku że coś "nie tak" i polecieli z powrotem. Znów wspólnie.
I tak sobie latali - zawsze synchronicznie, i nigdy się nie spotkali. A jedzące trawę prehistodonty i żywiące się nimi mamutozaury patrzyły z zaciekawieniem w niebo zastanawaiając się co tak zajebiaszczego jest na planecie nad północnym zagajnikiem prepalm że wszyscy z palnety znad południowego lasu daktylozaurów tam latają ....... i co tak fajnego musi być na palnecie znad południowego lasu daktylozaurów że całe pielgrzymki z planety – no, tej nad północnym zagajnikiem prepalm tam ekspediują.
I tak sobie myślały i myślały że im się zaczęły komórki w głowach rozmnażać i wyewoluowałyby - mamutozaury w dwunogich homosapiensów a prehistodonty .. najpierw w prehistodontki a potem w długonogie dorodne homosapiensiczki.
Po pewnym czasie obserwacja znudziła im się i dwunogie homosapiensy stwierdziły że trzeba by na powrót zająć się jedzeniem prehistodontek.
Ale tych już nie było. Były za to długonogie homosapiensiczki - cakiem fajne, więc się nimi zajęli a potem żyli długo i szczęśliwie, no i mieli małe homosie.
Ale homosie nie chciały się rozmnażać. Więc zamiast małych homosi zaczeli robić inne małe i nazwali je „homosapiensiątka”. I tak się to szybko potoczyło że już za kilkaset pokoleń wynaleźli komputery i loty kosmiczne, potem teleportację i ultrakarburatory.
I wtedy to się stało. Ktoś tam, grzebiąc ultrakarburatorem w ziemi odkopał kij z kupą. Tak. Kij z kupą na jednym końcu. Już tłumaczę… w czasach galopującego postępu każde z państw miało bombę atomową wyrzutnie rakietowe statki kosmonautyczne dalekiego zasięgu… panowała idealna równowaga zbrojeń. Kij z kupą okazała się być nieznaną, super groźną bronią, na którą przeciwnik nie miał antidotum. Ten kij przechylił subtelną szalkę równowagi zbrojeniowej na ówczesnej Ziemi. Siłą rzeczy, całe to to wszystko co było - szlag trafił. Zapanował chaos.
Druga Próba
Druga Próba odrodzenia ludzkości zakończyła się znacznie wcześniej.
Otóż Ziemianie jakoś tam odewoluowali się z Chaosu jaki zapadł po Pierwszej Wojnie, w której kij z kupą zwyciężył atomówkę. Zaczęli kopulować i już już byli w 2008 roku gdy ktoś wpadł na pomysł by sprzedać uczelnie. no i wszystkie „Alma maters” kupili Niemcy a potem przerobili je na messerschmity i czołgi. Nastąpił zanik nauki, kryzys edukacyjny, wsteczny postęp, inkwizycja, średniowiecze, zabobon, upadek cywilizacji i Nastał Drugi Chaos.
.................................
I tak siedem razy, bo na siódmym razie kończył się tom I, tej Kryścynej biblii... a tomów tego „dzieła” było Siedem. Tzn. siedem się mieściło na półce żyrafki, a tych półek było siedem. I to by dawało czterdzieści i dziewięć tomów. Dawałoby, gdyby nie fakt, że Kryśka miała siedem takich żyrafek.
Fakt faktem, że na siódmej trzymała czajnik i herbatę, ale i tak liczba tomów tej jej biblii była spora. Za spora jak na Ryśka.
Dobrze że baba nie żyła. Teraz trzeba będzie zatrzeć ślady, uśmiechnął się Ryśko.